wtorek, 23 września 2014

mam kota na punkcie... kotow cz.6

od  ostatniego posta zebrane  kocie rzeczy :)






jak widac  mam  faze  na  kocie puzzle, gorzej z ich ukladaniem...
 narazie  tylko je zbieram :)

a jak wasze kolekcje? powieszyly sie ostatnio?





niedziela, 21 września 2014

york

caly czas  mialam  to miasto  na  swojej  liscie  do zwiedzania, ale  nie dlatego ze wszyscy je chwala jakie to piekne miejsce, a  wlasnie po poscie u "pomalowanej na niebiesko" :)
dlaczego? nie bede  sie  tu rozwodzic, jak cos  to  zapraszam do kolezanki :)

oto co mi sie  udalo  wypatrzec:






nie bylo latwo je  znalezc...miedzy kolorowymi  szyldami sklepow i restauracji, w zakamarkach, wysoko, nieraz na 2 pietrze, a poza  tym  trzeba bylo sie przemieszczac  w  tlumie  turystow...
zauwazylam jeszcze 2 w drodze powrotnej, ale jechalismy za szybko :P


poza  tym  tradycyjne  wycieczkowe zdjecia :P






po wiecej kotow i ich historie zapraszam na ta strone

zycze  kazdej kociarze takiej  wycieczki :)


sobota, 20 września 2014

sobota w wykonaniu majki


tak kotek  spedza  dzisiejszy dzien:


wacha  roze ze swojego prywatnego ogrodu



odbiera poczte



i odpoczywa w jednym z  ulubionych  miejsc :)


czyli dzien jak codzien...:)

pozdrawiamy :)



czwartek, 11 września 2014

z weekendowych wypadow


"Surprise  view"  z Millstone  Edge w Peak District






New Brighton w Wallasey







 
trzeba jakos  wykorzystywac  ostatnie promienie  slonca :)

 

sobota, 6 września 2014

w obiektywie amatora


taki mamy dobry aparat, a wciaz nie umiemy sie nim poslugiwac...
kiedy mniej  wiecej swiatlo i kolory mam  opanowane(tak mi sie  wydaje) to jest problem z ostroscia i poruszeniem....
ale  wciaz  cwicze...

na mojej  ulubionej  modelce :







moje najkochansze biale paputki :*



środa, 3 września 2014

jest ani dobrze ani zle...

no wiec  moja pogon za rudaskiem dobiegla  konca(chyba)...
moj kochany maz znalazl kota...
na podworku jego  wlascicielki...:(
dobra wiadomosc  jest taka, ze nie jest  bedomny
a zla, ze kot  ktory ma  wlascicieli  nie powinnien  tak  wygladac!
rozmawialam z  ta pania  przez  telefon, pytam sie jak  to mozliwe, a  on ze daje mu jesc, zjada i tyle, probowala  niby trzymac  go w domu, ale  woli  wychodzic  na dwor i zycie powsinogi...
oprocz  tego sa tam jeszcze  4  koty...
moze  ta pani robi  co moze, moze  tylko na tyle  ja  stac...?
chyba  bede  musiala  sie przejsc  tam, z  kartonikiem z jedzeniem i moze  jakimis  tabletkami  odrobaczajacymi...
przez  mysl mi przeszlo, zeby i tak zlapac  tigera( bo tak sie nazywa) albo poprosic  ta pania o  "pozyczenie" go na pare dni, zeby doprowadzic  go  do porzadku, utuczyc, a potem odddac...ale  nie wiem jak  ona  to odbierze...
przyznaje  jednak, ze kamien  spadl mi  troche  z serca, wiem , ze  ma  zawsze  gdzie  wrocic, ma  rece  do  glaskania, moze  za  duzo  w  misce  nie ma... ale od  czego ma mnie :P



chcialam  wam  bardzo  podziekowac za dodawanie  otuchy i  dobre  slowa :)
jestescie  wielkie!!!